czarnobyl krzysztof gonciarz

Interesuje Cię jak Czarnobyl wygląda dzisiaj? Zobacz Strefę Wykluczenia w obiektywie Krzyśka Gonciarza!

„Czarnobyl”, „Prypeć”, „Elektrownia w Czarnobylu” – między innymi to właśnie te hasła są najczęściej wyszukiwanymi frazami na przestrzeni ostatnich tygodni. Wybuch reaktora w elektrowni jądrowej na Ukrainie to temat, który bez wątpienia od samego początku wzbudzał u ludzi ciekawość i niepokój jednocześnie. Głównym sprawcą całego zamieszania w ostatnim czasie jest jednak „Czarnobyl” – serial produkcji HBO, którego ogromny sukces sprawił, że ludzie znowu mocno zaczęli interesować się historią. Wiele osób zastanawia się również jak dziś wygląda elektrownia i teren, znajdujący się wokół niej… I w tym miejscu z pełną odpowiedzialnością mogę polecić serię filmów Krzysztofa Gonciarza. Ujęcia są po prostu świetne!

Mimo, że wstępnie planowałem podzielić się z Wami swoimi odczuciami, tuż po obejrzeniu finałowego odcinka serialu, ostatecznie nie chciałbym wracać stricte do jego tematu. To jak świetnie zrealizowaną produkcją jest „Czarnobyl” zostało już wystarczająco rozdmuchane przez mniej lub bardziej znane media. Sądzę, że mógłbym nawet pokusić się o stwierdzenie, że ciężko dziś znaleźć w Polsce kogoś, kto o tym serialu po prostu nie słyszał. Jeśli jednak znajdzie się osoba, którą jakimś cudem ominął cały ten hype, zostawiam oficjalny trailer i szczerze zachęcam do nadrobienia zaległości.

 

„Czarnobyl” jest bez wątpienia produkcją na faktach. Na faktach do tego stopnia, że wszystkie przedstawione w niej postaci miały swoich odpowiedników w rzeczywistości. I to o tych samych imionach i nazwiskach. No, może prawie wszystkie. Skłamałbym jednak, twierdząc, że każda zaprezentowana w filmie sytuacja odwzorowana była jeden do jednego. Część nie miała w ogóle miejsca, część była połączona z innymi wydarzeniami… Niemniej, dziewięćdziesiąt procent tego, co pokazano wydarzyło się naprawdę. Sama historia i sposób, w jaki przedstawiono ją na ekranie spowodowały, że ludzie bardzo mocno zaczęli zagłębiać się w historię Czarnobyla i pamiętnego 26 kwietnia 1986 roku. Sam także przejrzałem w ostatnim czasie sporo materiałów na ten temat.

Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że jestem jakimś ekspertem w tej dziedzinie, ale miałem okazję trafić na materiały wideo przeróżnego kalibru. Od filmów dokumentalnych, poprzez fabularne (obejrzałem m. in. film, opowiadający o tym jak skutki bezpośrednio po katastrofie odczuwano również w Polsce), na vlogach polskich i zagranicznych youtuberów kończąc. Jeśli chodzi o tę ostatnią grupę materiałów, to wspomniani twórcy Strefę Wykluczenia przedstawiali na swój sposób już dziesiątki razy, jednak tak dobrych ujęć i tak „pięknie” (jeśli można w tym wypadku w ogóle użyć takiego określenia) pokazanej Prypeci jeszcze nie widziałem. Mam na myśli rzecz jasna materiały Krzysztofa Gonciarza, a konkretnie jego serię filmów zatytułowaną po prostu „Czarnobyl”. Seria składa się łącznie z czterech filmów, podczas których wspólnie z autorem możemy odwiedzić m. in. reaktor elektrowni jądrowej, fragmenty miasta Prypeć oraz tzw. „Cmentarzysko Radioaktywnych Maszyn”.

 

Twórczość Gonciarza obserwuję od mniej więcej trzech lat, kiedy to regularnie publikował jeszcze materiały z Japonii, w której na co dzień mieszkał. Później były też filmy z wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Oczywiście wszystkie te miejsca były dla mnie niezwykle interesujące, chociażby dlatego, że sam nigdy tam nie byłem i być może nie będę. Nie to było w nich jednak najbardziej wyjątkowe. To, co sprawiało, że chciało klikać się w kolejne filmy, to przede wszystkim sposób, w jaki je nagrywano i montowano. Sposób narracji, unikalne ujęcia z dronów, świetne kadry i przejścia „okraszone” doskonale dopasowaną ścieżką dźwiękową – wielokrotnie człowiek siedział i pochłaniał film za filmem, niczym profesjonalnie zrealizowane dokumenty z najwyższej półki. Dokładnie tak samo jest również w przypadku serii „Czarnobyl”.

 

Filmy przyswaja się jeszcze przyjemniej, kiedy korzystamy z dobrego nagłośnienia. Podkład dźwiękowy, o który wraz ze swoją ekipą montażystów zadbał Krzysiek dodaje całości niesamowitego klimatu. Po prostu ma się ochotę na więcej i więcej… Ponadto, z racji tego, że Gonciarz realizuje materiał wspólnie z Dawidem Myśliwcem z kanału Uwaga! Naukowy Bełkot i Pawłem Mielczarkiem (wieloletnim przewodnikiem po Strefie Zero) mamy okazję zobaczyć miejsca i ujęcia, jakich do tej pory jeszcze nikt na YouTube nie pokazał. Panowie kręcą między innymi prosto z wnętrza reaktora bloku nr 3, który jest prawdopodobnie identyczny, jak ten, który uległ awarii w 1986 roku.

„Czarnobyl” – kilka przykładowych kadrów z serii:

czarnobyl-krzysztof-gonciarz-1 czarnobyl-krzysztof-gonciarz-2 czarnobyl-krzysztof-gonciarz-3 czarnobyl-krzysztof-gonciarz-4

Opuszczone przedszkole, szkoła, podziemia szpitala… W wielu miejscach miasto Prypeć wygląda, jakby faktycznie zatrzymał się tam czas. Warto jednak podkreślić, na co zwraca uwagę również sam Gonciarz, że prezentowane krajobrazy i pomieszczenia nie są w stu procentach oryginalne. Oryginalne, mam na myśli – pozostawione same sobie od momentu katastrofy. Na przestrzeni 33 lat ludzie dość mocno ingerowali w to, co możemy zobaczyć tam dzisiaj. Ciągle pojawiający się stalkerzy, liczne zgromadzenia turystów, regularne wycieczki z przewodnikami, dziennikarze i poszukiwacze przygód, realizujący kolejne materiały, no i przede wszystkim służby oraz pracownicy elektrowni, którzy mimo wszystko nadal tam pracują – wszystko to ma znaczący wpływ na całe otoczenie.

Nie przedłużając, warto poświęcić kilkadziesiąt minut na to, co ze swoją ekipą przygotował Krzysztof, bo ujęcia są naprawdę unikatowe. W źródle wpisu zamieszczam link do playlisty z serią „Czarnobyl”.

 

Chcesz być na bieżąco z publikacjami na blogu? Obserwuj mnie na Facebooku, Twitterze i Instagramie! Z góry dzięki za zaufanie!

 

źródło: Krzysztof Gonciarz: Czarnobyl
*Zdjęcia z treści wpisu również pochodzą z serii filmów pt. „Czarnobyl”, autorstwa Krzysztofa Gonciarza.

Piotr Sojski

Bloga techPlay.pl stworzyłem przede wszystkim po to, by spełniać się w tym, co sprawia mi ogromną przyjemność i satysfakcję. Mam nadzieję, że od czasu do czasu uda mi się też napisać przy tym coś mądrego. Słowem, wspólnie z Wami pragnę odpoczywać tutaj od pracy i codziennych obowiązków. ;-)

A nuż Cię zainteresuje: