huawei mate x

Składany smartfon jest jak domowe kino 3D. Nikomu niepotrzebny.

Smartfony ze składanymi wyświetlaczami to urządzenia, o których ostatnio bardzo dużo się dyskutuje. Część zainteresowanych osób pokłada spore nadzieje w tej filozofii i uważa, że smartfon, oferujący elastyczny ekran to coś przełomowego. Inni podchodzą do tego pomysłu z przymrużeniem oka, traktując owe produkty trochę jak małpy w cyrku, czyli: jak się uda to będziemy bić brawo, a jak wyjdzie klapa to zwyczajnie wyśmiejemy i wytkniemy palcem. Jeszcze inni mówią wprost: to po prostu nie może się udać! I ja chyba zaliczam się do tej ostatniej grupy.

O smartfonach z wyświetlaczami, które można w określony sposób wyginać mówi się w branży nowych technologii od bardzo dawna. To już nie kwestia miesięcy, lecz lat. W sieci krążyło swego czasu sporo grafik, prezentujących smartfony zginane w pół czy owijane wokół ręki jak elastyczne opaski. Takim „mikro szaleństwem” były też swego czasu produkty z serii G Flex, oferowane przez LG. Kolejnym małym kroczkiem było pojawienie się telefonów dotykowych z zaoblonymi krawędziami ekranu. Samsung Galaxy S6 Edge, który był wtedy pierwszym takim flagowym produktem pozwalał na wykorzystanie zakrzywionej przestrzeni do określonych działań. Wygląda więc na to, że kolejnym krokiem ku zrealizowaniu wizji elastycznych urządzeń dotykowych jest po prostu wyprodukowanie smartfona, którego powierzchnie użytkową będzie można w dowolnym momencie rozkładać i składać. Pytanie tylko: po co?

Przede wszystkim praca na kilku aplikacjach jednocześnie.

Samsung podczas oficjalnej prezentacji Galaxy Fold wyświetlił obecnym na sali materiał filmowy, ukazujący jak smartfon(?!) będzie radzić sobie z pracą na kilku aplikacjach jednocześnie. Uruchomiono więc trzy podstawowe narzędzia, które miały to świetnie zobrazować: YouTube, Whats App oraz przeglądarkę internetową. Jak widać na zdjęciu poniżej, podział był po prostu idiotyczny. Oglądany przez osobę na materiale film został zmniejszony do takich rozmiarów, że i tak trudno byłoby cokolwiek z niego wiedzieć. Powierzchnia komunikatora ograniczała się do rozmiarów, które komfortowej pisowni z wybranym kontaktem na pewno by nie zapewniły. A sama przeglądarka? Jak cokolwiek tam wyszukać? Oczywiście, da się to zrobić, ale czy to ma cokolwiek wspólnego z wygodą i swobodnym użytkowaniem?

Kolejna sprawa, powiedzmy sobie szczerze: kto korzysta z pracy na kilku aplikacjach jednocześnie? Nawet jeśli, zdarza się to bardzo sporadycznie, bo jest to po prostu niepraktyczne. Jeśli ktoś prowadzi własne przedsiębiorstwo czy realizuje różnego typu projekty i tak korzysta z narzędzi, oferujących większą powierzchnię użytkową, jak laptop czy chociażby tablet.

samsung galaxy fold skladany smartfon

Kolejna i chyba najważniejsza kwestia to wytrzymałość. Afera ze wspomnianym już Samsungiem Galaxy Fold wywołana była właśnie tym, że smartfon (cały czas zastanawiam się czy w przypadku tego modelu nadal powinienem korzystać z tego terminu?) był po prostu niedopracowany od strony mechanicznej. Proces składania i rozkładania, który de facto miałby mieć miejsce bardzo często, bo przecież do tego urządzenie głównie miałoby zostać stworzone, po prostu uszkadzał wyświetlacz i uniemożliwiał dalsze użytkowanie. Oczywiście Samsung pochylił głowę i przyznał się do tego, że zwyczajnie pośpieszył się z premierą swojego produktu. Postąpił trochę jak nasi Polscy deweloperzy z branży nieruchomości – chciał sprzedać nam coś, co nie było jeszcze gotowe. 😉 Ale efekt był tego taki, że coraz więcej osób zaczęło mieć wątpliwości czy to w ogóle ma sens…

Oglądanie wideo – może jednak warto?

No tak. Skoro w grę wchodzi większa powierzchnia ekranu, to przecież można użyć argumentu, że odtwarzanie filmów będzie znacznie wygodniejsze. Ludzie to kupią, bo czasy mamy takie, że każdy lubi oglądać dużo i wszędzie. Czy to Netflix czy to HBO czy nawet YouTube – jeśli mamy mało czasu na to, by wygodnie rozsiąść się na kanapie przed wielkim telewizorem zakupionym za ciężko zarobione pieniądze, to zawsze pozostaje nam smartfon i fotel autobusu, pociąg, wanna czy nawet toaleta. Wszystko, by tylko w miarę możliwości nadrabiać zaległości w ulubionych serialach. No więc smartfon pokroju Galaxy Fold czy Huawei Mate X będzie wręcz do tego idealny!

galaxy fold odtwarzanie wideo

W praktyce okazuje się jednak, że niekoniecznie. Ze względu na niestandardowe proporcje obrazu w takich urządzeniach, jak Samsung Galaxy Fold czy Huawei Mate X, podczas odtwarzania filmów w trybie pełnego ekranu widzimy czarne pasy, które zajmują sporo część powierzchni. Wychodzi więc na to, że zbliżony efekt możemy uzyskać, wyświetlając film na pierwszym lepszym smartfonie o przekątnej ekranu od 5,5 cala wzwyż.

Kolejny niezwykle ważny element całej układanki, to cena. Pozwólcie, że tutaj również będę posiłkować się przykładem Samsunga Galaxy Fold, jako, że to właśnie południowokoreański producent wyszedł przed szereg jako pierwszy, jeśli chodzi o „wyginane smartfony”. Jeszcze przed wybuchem afery z niedopracowanym ekranem mówiło się, że Samsung za swój produkt będzie liczyć sobie ok. 2000 euro(!).Po przeliczeniu tego na złotówki i doliczeniu podatków koszt uplasowałby się na poziomie 10 tysięcy złotych(!!) Kogo na to stać? I przede wszystkim za co mielibyśmy zapłacić? Za możliwość pracy na dwóch czy trzech aplikacjach jednocześnie? Czy za możliwość bycia przez chwilę cool,trendy i inne takie?

huawei mate x

Tak czy inaczej, Samsung Galaxy Fold i Huawei Mate X pojawią się na rynku sprzedaży później, niż pierwotnie to zakładano. O ile w ogóle. Samsung wydał w tej sprawie oficjalne oświadczenie tuż po tym, jak okazało się, że pierwsze testowe egzemplarze jego produktu zwyczajnie rozpadają się ludziom w rękach. Huawei, jako, że był o krok za Samsungiem, miał ten komfort i w obliczu błędów, które popełniła konkurencja, nie zdecydował się rozsyłać do klientów wadliwych urządzeń. Nie dalej, jak wczoraj pojawił się w tej sprawie komunikat wydany przez rzecznika Huawei’a. Chiński gigant również nie chce ryzykować, dopóki nie będzie pewien, że z jego produktem wszystko jest w porządku. To jak najbardziej rozsądne podejście, zwłaszcza, że po sankcjach nałożonych przez rząd Donalda Trumpa Huawei nie potrzebuje dodatkowych kłopotów. Urządzenie ma więc zadebiutować dopiero we wrześniu. No chyba, że znowu coś pójdzie nie tak…

Ja niestety nie przekonam się i nie zaufam tym rozwiązaniom. Uważam, że to zupełnie niepotrzebne działanie, skok na kasę, chęć wywołania zbędnego szumu. Producenci powinni skupić się na tym, co naprawdę mogłoby poprawić komfort użytkowania telefonów dotykowych. Na przykład akumulatory o większej pojemności? Co z tego, że będę mieć coraz mocniejszy procesor czy większą powierzchnię ekranu, jak ciągle będzie brakować mocy, by to wszystko odpowiednio zasilić…

 

Chcesz być na bieżąco z publikacjami na blogu? Obserwuj mnie na Facebooku, Twitterze i Instagramie! Z góry dzięki za zaufanie!

 

*Zdjęcie główne pochodzi z serwisu techingreek.com

Piotr Sojski

Bloga techPlay.pl stworzyłem przede wszystkim po to, by spełniać się w tym, co sprawia mi ogromną przyjemność i satysfakcję. Mam nadzieję, że od czasu do czasu uda mi się też napisać przy tym coś mądrego. Słowem, wspólnie z Wami pragnę odpoczywać tutaj od pracy i codziennych obowiązków. ;-)

A nuż Cię zainteresuje: